Wielu myśli, że współczesna młodzież to tylko cyborgi, których nie można wyciągnąć z wirtualnego świata. Warto być jednak ostrożnym z wygłaszaniem tak kategorycznych ocen.
Okazuje się, że pewna klasa 8 z niedużej międzyrzeckiej szkoły udała się 1 grudnia 2023 roku do Wrocławia, aby obejrzeć arcydzieło polskiego malarstwa batalistycznego, Panoramę Racławicką, oraz wziąć udział w warsztatach literackich w Muzeum Pana Tadeusza. Pomiędzy jednym i drugim wydarzeniem młodzież miała czas na chłonięcie atmosfery jarmarku bożonarodzeniowego, który rozpostarł się szeroko na wrocławskim rynku. Jednym słowem, ambitny plan…
I wszystko na miejscu, we Wrocławiu, przebiegało pięknie. Panorama Racławicka, co prawda młodzieży nie zachwyciła, ale na pewno zrobiła nie najgorsze wrażenie. Warsztaty polonistyczne wypadły całkiem dobrze. Ekspozycje były ciekawe, a moderatorka, młoda, kompetentna i wyrozumiała dla ósmoklasistów, zaktywizowała ich na tyle, że raczyli ruszyć swe szare komórki i to z dobrym skutkiem. Tak więc nawet Pan Tadeusz nie okazał się taki straszny, jak go malują.
Osławiony wrocławski jarmark bożonarodzeniowy też chyba nie zawiódł - straganów stało wiele, wśród tłumów gości można było wypatrzeć znanego influencera, a nawet spotkać gwiazdę telewizyjnego show. No, może tylko pogoda była mało przyjemna, ale na to wpływu już nie ma nikt.
Wszystkie te przeżycia przerodziłyby się zapewne w miłe wspomnienia, gdyby nie instytucja przewozowa, z której usług skorzystała żądna kultury młodzież. Bo jeśli nawet dzieła sztuki przepadną w mrokach zapomnienia, to przejazdu kolejowego z firmą POLREGIO nie da się zapomnieć.
Pociąg najpierw trzeba było łapać, dosłownie gonić i zatrzymywać, a potem szukać, czyli czekać na skład widmo ciemną nocą w mieście wojewódzkim, na pustym peronie, gdzie milczą megafony, hula wiatr, szczypie mróz i nie uświadczysz żadnego pracownika obsługi. I jeszcze dwie godziny drogi w zawieszeniu, czyli dosłownie na jednej nodze w tłumie umęczonych podróżnych. I tylko godzina opóźnienia z przyczyn do teraz niewyjaśnionych…
Przyszły co prawda przeprosiny od firmy kolejowej, które młodzież przyjęła ze świąteczną wyrozumiałością,
ale piorunującego wrażenia nie dało się zatrzeć do dziś.
Nic dziwnego, że w belferskiej głowie uparcie kołaczą pytania, czy warto było wyciągać młodzież z wirtualnej rzeczywistości po to, by zderzyła się z reality show w wykonaniu Polregio? Czy Panu Tadeuszowi wystarczyło uroku arcydzieła, by przetrzymać to zderzenie z lokalnym taborem kolejowym? I najważniejsze: jakimi zgłoskami te nieepickie historie zapiszą się w pamięci sarkastycznej młodzieży?
Mamy przeczucie, że uświęcony trzynastozgłoskowiec tego nie udźwignie.
Belferka od polskiego z klasą 8a